W zamkniętym świecie paryskiego domu publicznego u progu XX wieku splatają się uczucia i przemoc, czułość i okrucieństwo, a kobiety dzielą się sekretami, lękami, pragnieniami i bólem. Niektóre relacje z klientami przypominają krótkie historie miłosne, inne ujawniają brutalność i upokorzenie, tworząc atmosferę napięcia konstytuowanego przez iluzję i zniewolenie. Bonello otwiera film senną, niemal hipnotyczną tonacją. Powraca w niej motyw uśpienia i pragnienia ucieczki od rzeczywistości, jak w opiumowym marzeniu o końcu epoki. Szczególne znaczenie ma anachroniczny finał, wyraźnie wykraczający poza historyczną rekonstrukcję i otwierający opowieść na współczesne konteksty, zwłaszcza refleksję nad ciałem jako towarem oraz nad mechanizmami ekonomicznej kontroli.
reżyseria: Bertrand Bonello
produkcja: Francja
rok premiery: 2011
czas trwania: 125 minut
Seans towarzyszący:
Danton (1983, reż. Andrzej Wajda)
Apollonide. Zza okien domu publicznego (2011, reż. Bertrand Bonello)
1954, sobota, 10 lipca
(…) Pewien snob w Krakowie znalazł w książce telefonicznej numer burdelu w Paryżu i zadzwonił tam. Potem mawiał: wreszcie sobie porozmawiałem z kimś na poziomie.
1978 Sofia, piątek, 24 lutego
(…) Robespierre – rewolucjonista nie patrzy w podłogę, bo to pesymistyczne; nie patrzy w górę, bo tam Bóg i siły wyższe; nie patrzy też w oczy, bo nie interesuje go jednostka. Rewolucjonista patrzy w dal – w przyszłość.
1980, piątek, 11 lipca
(…) Terayama: film Umrzeć w polu. Żadnej niespodzianki, a jednak początek i koniec są zachwycające i godne zazdrości. Początek: zabawa w chowanego, dzieci rozbiegają się po cmentarzu, dziewczynka odsłania oczy, wtedy zza grobów i krzyży wychodzą postacie dorosłych. To o nich powinien być film! I cudowne zakończenie: bohater, już dorosły, siedzi z matką w domu. Nagle pada tylna ściana i odsłania się zwykła dzisiejsza ulica, przechodzą aktorzy filmu, napisy końcowe.
1981, sobota, 4 lipca
Na planie filmu Ettore Scoli. Nuda. Wspaniali aktorzy. Carriere udaje się tutaj, żeby wybadać, czy Scola robi ostatnią scenę filmu tak, jak jest w scenariuszu. Mianowicie narrator, którym jest Jean-Louis Barrault, wysiada z karety, idzie po schodach i nagle znajduje się na ruchliwej ulicy paryskiej dziś. To jest zbieg okoliczności, bo i my myślimy zakończyć film gilotyną na dzisiejszym placu Concorde! Scola mówi grzecznie, że jeżeli mu zapłacą (to też produkcja Gaumonta), może zrobić inne zakończenie. Po kilku dniach przychodzi nam pomysł, żeby pokazać plac de la Concorde w momencie, kiedy Danton stoi na sekundę przed śmiercią – jako ostatnie spojrzenie. To jest tak dobre, że co tam Scola!
1981, poniedziałek, 6 lipca
Koniec filmu to raczej pomyłka niż zamiar. Tu potrzebna zmiana konwencji – sen Robespierre’a o śmierci. Czy współczesność w scenie śmierci Dantona daje przejście na ostatni dialog Robespierre-St. Just? Ale to psuje, bo plac Concorde dziś to prawdziwy finał filmu. Martwa głowa Dantona patrzy na: plac de la Concorde pełen ludzi, samochodów, turystów. Turyści fotografują, ktoś się kocha w samochodzie.
1999 27.03
Toulouse-Latrec. Zacząć film rano, w domu publicznym, przy stole. Jakieś strzępy dialogu, dziewczyny zmęczone nocną pracą, a wśród nich tylko jeden mężczyzna, którego obecnością się wcale nie krępują. Dlaczego? Bo we dwie muszą go brać pod ręce, aby zdjąć z ławy. Toulouse jak Zola bada życie tego domu nie dlatego, że jest wesołe, a przeciwnie – to padół łez. W czasie, kiedy on rysuje, one się zwierzają.
źródło: Andrzej Wajda, Notesy 1946-2016. Wybór, red. T. Lubelski, A. Morstin, Wyd. Universitas, Kraków 2024.