Nocne niebo nad Łodzią - styczeń 2023

 

Mroźne, choć już coraz krótsze styczniowe noce można uznać za niesprzyjające spacerom pod gwiazdami ze względu na przejmujący chłód, czy występujące opady śniegu, jednak widok zimowych konstelacji oraz prezentujących się na ich tle wszystkich jasnych planet z powodzeniem rekompensuje niedogodności związane z pogodą tej pory roku. 

 

Na zimowym niebie niepodzielnie króluje Wielki Myśliwy Orion, którego pas można uznać za drogowskaz prowadzący z jednej strony do gwiazdy Aldebaran, co w języku arabskim oznacza „oko Byka”, z drugiej, natomiast do najjaśniejszej gwiazdy naszego nieba, jaką jest Syriusz w konstelacji Wielkiego Psa. W gwiazdozbiorze Byka przez całą noc możemy obserwować świecącego wysoko na nieboskłonie Marsa. W nocy z 3 na 4 stycznia blisko „czerwonej planety” będzie widoczny zbliżający się do pełni Księżyc.  Najłatwiej, natomiast odnajdziemy gazowego olbrzyma Jowisza – największą z planet Układu Słonecznego – widoczną jako bardzo jasny punkt w konstelacji Ryb. Jowisz w przeciwieństwie do Marsa zachodzi nieco wcześniej, znikając pod widnokręgiem już po godzinie 22.00.  

 

26 stycznia po zachodzie Słońca Księżyc zbliży się wizualnie na niebie do planety Jowisz, lecz już około godziny 22 podobnie jak Jowisz chowa się pod horyzontem.  W pierwszych dniach stycznia na początku nocy widoczny jest jeszcze nad horyzontem Saturn w Koziorożcu, jednak ta planeta chowa się pod widnokrąg około godziny 19.00 a wraz z upływem dni zachodzi coraz wcześniej. Wenus świeci jako „gwiazda wieczorna” i gości na początku stycznia w konstelacji Strzelca, by w późniejszych dniach przewędrować do Koziorożca. Blisko Wenus znajduje się Merkury, który zachodząc w tym samym czasie co „gwiazda wieczorna” ginie w promieniach zachodzącego Słońca i bardzo trudno go dostrzec. 

 

W dniu 22 stycznia w godzinach wieczornych dwie jasne planety – Wenus i Saturn znajdują się na sferze niebieskiej bardzo blisko siebie  w odległości ok ½ stopnia kątowego. Zjawisko to nazywamy koniunkcją. Obie planety zachodzą ok. 18:00 naszego czasu, czyli 2 godziny po zachodzie Słońca. Koniunkcję przy sprzyjającej aurze będziemy mogli, więc zaobserwować najpóźniej około godziny 17:30 nisko nad południowo zachodnim horyzontem. Widoku nie będzie utrudniał Księżyc, będący dzień po nowiu, czyli prawie niewidoczny i zachodzący niedługo po Słońcu. W momencie największego zbliżenia, czyli dwanaście minut po północy 23 stycznia Wenus i Saturn znajdują się głęboko pod widnokręgiem i nie są widoczne z terenu Polski. 

 

4 stycznia 2023 roku nasza planeta znajduje się w peryhelium, czyli najbliżej Słońca w odległości 147 mln km. Od pierwszego dnia astronomicznej zimy, czyli dnia przesilenia zimowego dzień na półkuli północnej staje się coraz dłuższy, a noc coraz krótsza. 

 

W styczniu promieniują na niebie meteory efektownego roju Kwadrantydów, którego radiant znajduje się wysoko nad horyzontem na pograniczu gwiazdozbiorów Wolarza, Herkulesa i Smoka. Nazwa pochodzi od nieistniejącego już gwiazdozbioru Kwadrantu Ściennego. Podczas maksimum aktywności, przypadającego na 3 stycznia możemy zaobserwować nawet do 120 „spadających gwiazd” na godzinę. Aktywność ta jest niestety krótkotrwała i występuje w postaci charakterystycznego, wyraźnego  piku, trwającego zaledwie kilka godzin. W pozostałym okresie aktywności, czyli od 01 do 07 stycznia ZHR roju kształtuje się w granicach kilku meteorów na godzinę. W tym roku obserwację Kwadrantydów może utrudnić światło zmierzającego ku pełni Księżyca. 

 

Fazy Księżyca w styczniu prezentują się następująco: 

07 stycznia – pełnia 

15 stycznia – ostatnia kwadra 

21 stycznia – nów 

28 stycznia – pierwsza kwadra 

 

Wśród obiektów głębokiego Kosmosu warto zwrócić uwagę na mgławicę emisyjną Płomień w konstelacji Oriona w odległości 1500 lat świetlnych od Ziemi. 

 

ESO/ J.Emerson/ VISTA

 

Widoczna przez teleskop mgławica o średnicy kątowej 0,50 przypomina kształtem płomień zapalonej świecy, stąd wzięła się jej nazwa. Obiekt znajduje się na niebie w pobliżu gwiazdy Alnitak (pierwsza z lewej w Pasie Oriona), w rzeczywistości, natomiast jest częścią dużego obszaru mgławic zwanego Obłokiem Molekularnym Oriona lub Kompleksem Oriona. W świetle widzialnym mgławica przyjmuje kolor czerwonawy będący efektem świecenia zjonizowanego gazu wodorowego. Na tle wodorowej poświaty widoczny jest ciemny pas pyłu międzygwiazdowego, przesłaniający światło widzialne pochodzące od gromady gorących, młodych gwiazd znajdujących się za mgławicą i będących źródłem jej energii. 

 

NASA / JPL - Caltech

 

 

Zdjęcie wykonano przy pomocy  Wide-field Infrared Survey Explorer - teleskopu kosmicznego NASA pracującego w podczerwieni. 

 

To zdjęcie pokazuje ogromny obłok gazu i pyłu, w którym rodzą się młode gwiazdy. Mgławica Płomień znajduje się w centralnym obszarze, jest najjaśniejsza i największa na zdjęciu. 

 

Rogelio Bernal Andreo

 

Sięgając do historii astronautyki odnotujemy datę 28 stycznia 1986 roku, kiedy to doszło do katastrofy wahadłowca Challenger. Prom rozpadł się nad Florydą, krótko po starcie na skutek uszkodzenia pierścienia uszczelniającego w silniku prawej rakiety. Szczątki Challengera spadły do Atlantyku, skąd po długiej i żmudnej akcji poszukiwawczo-ratunkowej udało się odzyskać przedział załogowy oraz wiele innych fragmentów promu. W katastrofie zginęła cała siedmioosobowa załoga wahadłowca, wśród której była nauczycielka Crista McAuliffe, która miała być pierwszym nauczycielem wysłanym w kosmos w ramach programu „Nauczyciel w Kosmosie”. Tragedia ta spowodowała ponad dwuletnią przerwę w programie lotów promów kosmicznych. 

 

NASA 

 

Michał Kata

 

Kalendarzyk: 

03.01 – maksimum aktywności Kwadrantydów 

04.01 – Ziemia w peryhelium 

22.01 – koniunkcja Saturna i Wenus 

26.01 – zbliżenie na niebie Księżyca i Jowisza 

 

Przygotowała:

Joanna Brząkała