NOCNE NIEBO NAD ŁODZIĄ - MAJ 2022.

 

Nocne niebo nad Łodzią – maj 2022

 

Maj –  piękny miesiąc soczystej zieleni i powietrza przesiąkniętego zapachem kwiatów jabłoni i bzu. W takiej optymistycznej atmosferze, jaką jest sam środek wiosny, będziemy się rozglądać po niebie, na którym królują m.in. Lew, Panna czy Wolarz. Na tle tych gwiazdozbiorów znajdziemy wiele niezwykle ciekawych obiektów. W zależności jakim sprzętem dysponujemy: teleskopem, lornetką, czy też po prostu obserwować będziemy bez przyrządów - okiem nieuzbrojonym, skupimy się na innych rodzajach obiektów, gdyż inne z nich będą dla nas dostępne.

 

Zacznijmy od tego, że ostatniego dnia wcześniejszego miesiąca, czyli 30 kwietnia, wypada nów. Dlatego, o ile pogoda dopisze, również początek maja przywita nas dobrymi warunkami do obserwacji. Podobnie sytuacja ma przedstawiać się na koniec miesiąca. W czwartym, jak i w piątym miesiącu 2022 roku nów wypadnie trzydziestego.

 

16 maja czeka nas zaćmienie Księżyca. Niestety z Łodzi widoczne tylko częściowo. Moment całkowitego zaćmienia (maksimum o 6:11) nastąpi kiedy Księżyc będzie już pod horyzontem. Jednak widok zaczerwieniającej się tarczy naszego Satelity (od około 4:30) i tak będzie ciekawy. Poza tym lepszą możliwość otrzymamy dopiero w 2025 roku, 7 września. Warto upewnić się, że miejsce obserwacji ma całkowicie odkryty południowo-zachodni horyzont. Kto ma taką możliwość, niech wejdzie wyżej, np. na wzniesienie lub na wyższe piętro budynku.

 

                                          Księżyc powracający po nowiu fot. Maciej Kawczyński

 

Wykaz faz Księżyca w maju 2022:

 

–        pierwsza kwadra - 9 maja, 02:21

–        pełnia - 16 maja, 06:14

–        ostatnia kwadra - 22 maja, 20:43

–        nów – 30 maja, 13:30

 

To nie koniec ciekawych zjawisk z Księżycem w roli głównej w maju 2022. Poniżej kilka kolejnych (czasy dla obserwatora w Łodzi):

 

–        9 maja - 21:09 - zakrycie gwiazdy Al Jabhah (Eta Leonis) przez Księżyc (faza 58%), koniec zakrycia o 21:49;

–        13 maja -  03:08 - zakrycie gwiazdy Porrima (Gamma Virginis) przez Księżyc (faza 87%), koniec zakrycia o 3:49 ale o tej godzinie Księżyc znajdzie się bardzo nisko nad horyzontem, więc pojawienie się Porrimy będzie trudne do zaobserwowania z Łodzi;

–        16 maja - 21:20 wschód Księżyca w pełni w Skorpionie (kierunek E-S);

–        25 maja - przed świtem, chwilę po 3:00 - wschód Księżyca (faza 26%) w koniunkcji (separacja około 3,5 stopnia) z Jowiszem i Marsem położonymi wyżej (blisko też Neptun, widoczny Saturn, Wenus wzejdzie około 10 minut poźniej);

–        27 maja - przed świtem od około 3:20 wschód Księżyca (faza 11%) w koniunkcji z Wenus (separacja około 1 stopnia).

 

                                                                         Księżyc fot. Maciej Kawczyński

 

Wróćmy jeszcze na początek miesiąca, gdyż w samą majówkę możemy być świadkami ciekawej sytuacji na niebie wieczornym. Tuż po zachodzie Słońca, 2 maja, w bliskim położeniu znajdą się Plejady, Merkury oraz powracający na nasze niebo Księżyc w fazie zaledwie 3%. Wszystkie obiekty będą podążać za Słońcem i widoczne będą nisko i krótko, więc obserwacje należy zacząć chwilę po jego zachodzie. Wraz ciemniejącym niebem będą stawać się coraz lepiej widoczne, ale 2 godziny później wspomniane obiekty skryją się już pod horyzontem.

 

Jak szczęście pozwoli i wcześniej nie dojdzie do rozpadu komety C/2021 O3 (PanSTARRS) to możliwe, że i ją odnajdziemy tego dnia. 2 maja znajdzie się po prawo i w górę od Plejad w odległości kątowej około 5 stopni (Merkury i Księżyc będą z lewej strony patrząc na Plejady). Na obserwacje gołym okiem raczej nie ma co liczyć, ale za pomocą lornetki przy dobrych warunkach jej dostrzeżenie powinno być możliwe. Obserwacje trzeba prowadzić z miejsca z możliwie jak najbardziej odkrytym horyzontem, a i tak nie będą należały do łatwych. Widoczność komety krótko po zachodzie Słońca i nisko nad horyzontem. Łatwiej może być w następnych dniach, gdyż C/2021 O3 (PanSTARRS) znajdzie się wtedy wyżej, co wydłuży jej widoczność na niebie. Niestety już bez takiej ciekawej konfiguracji z innymi obiektami. W perygeum znajdzie się 8 maja widoczna na tle gwiazdozbioru Perseusza.

 

                                                            Kometa C/2020 F3 (NEOWISE) fot. Maciej Kawczyński

 

6 maja maksimum aktywności osiągają Eta Akwarydy. Radiant tego roju meteorów znajduje się w gwiazdozbiorze Wodnika. Ponieważ w tym czasie jest on albo pod horyzontem, albo nisko nad nim (wschodzi po godzinie 2 w nocy) to może wydawać się jakby meteory wystrzeliwane były w górę, pozostawiając długą smugę na niebie. Prędkość meteorów w tym roju wynosi około 66 km/s a ilość zjawisk w maksimum oscyluje w okolicach 60 (ZHR=60). Meteory nazywa się czasem spadającymi gwiazdami, ale w rzeczywistości nie mają z nimi nic wspólnego. Są to drobinki materii pozostawionej najczęściej przez komety. Jeśli Ziemia wpada w taką chmurę pozostawionych cząstek na swej orbicie, możemy podziwiać to piękne zjawisko. Różne roje pochodzą od różnych komet a Eta Akwarydy akurat od jednej z najłynniejszych – Komety Halleya.

 

                                                   Meteor z roju Eta Akwarydów fot. Mike Lewinski (CC BY 2.0)

 

Wiosną podziwiać można wiele niesamowitych galaktyk. To moment gdy na naszym niebie jest ich najwięcej, m.in. tych należących do tzw. Gromady w Pannie. Do ich obserwacji jednak potrzebny będzie teleskop, gdyż odległość do tych obiektów to już nie dziesiątki, setki czy tysiące lat świetlnych, a ich miliony...

Jeśli nie dysponujemy teleskopem, to w dalszej części tekstu przyjrzymy się jeszcze obiektom łatwiejszym do obserwacji. Teraz jednak, jak na wiosnę przystało – galaktyki.

 

Kilka z najbardziej popularnych wiosennych galaktyk naszego nieba przybliżyli moi koledzy w poprzednich miesiącach. Galaktyka Sombrero czyli M 104, galaktyk Wir –  M 51, czy galaktyka Panna A – M 87. Zainteresowanych tymi obiektami zachęcam do zerknięcia na poprzednie kalendarzyki. W maju zajmiemy się natomiast innymi, nie mniej ciekawymi obiektami.

 

Na niebo wiosenne jako jeden z pierwszych wkracza, jak na króla zwierząt przystało, gwiazdozbiór Lwa. Gdyby połączyć linią gwiazdę Regulus (alfa Leonis) z gwiazdą Denebola (beta Leonis) to przechodząc w okolicach gwiazdy Chertan powinniśmy natrafić na grupę trzech galaktyk. To tzw. "Tryplet Lwa". W jej skład wchodzą galaktyki spiralne oznaczone jako M 65 , M 66 i NGC 3628. Widzimy je takie jakie były 30-35 milionów lat temu gdyż taki dystans w latach świetlnych nas od nich dzieli.

 

                                                     Triplet Lwa fot. Kurt Zeppetello (CC BY-SA 4.0)

 

Bardzo niedaleko na niebie wiosennym odnaleźć można całą grupę galaktyk nazwaną Łańcuchem Markariana. Rzeczywiście galaktyki w tym rejonie układają się w ciąg o lekkim zakrzywieniu. Jest to część Gromady w Pannie i można go odnaleźć celując teleskopem dokładnie pomiędzy gwiazdę Denebola w Lwie i gwiazdę Vindemiatrix w Pannie. Okolice zresztą są bardzo bogate w wiele innych galaktyk, które już samego Łańcucha nie tworzą. Mamy niedaleko, znaną m.in z tego, że kilka lat temu naukowcy zobrazowali supermasywną czarną dziurę znajdującą się w jej centrum, gigantyczną galaktykę eliptyczną M 87. Masa czarnej dziury w jej centrum to aż 6,5 miliarda mas Słońca. W niewielkim skrawku nieba z samego tylko katalogu Messiera znaleźć można np. M 58, M 59, M 60, M 84, M 86, M 89, M 90, M 98, M 99 czy M 100. Jest tu również mnóstwo galaktyk z katalogu NGC (New General Catalogue). Można spędzić całe godziny wpatrując się w ten niewielki fragment nieba.

 

                                                                      Łańcuch Markariana fot. Packbj (CC BY-SA 3.0)

 

Skoro już jesteśmy w tym rejonie to warto zwrócić większą uwagę na gwiazdozbiór Warkocz Bereniki. Choć nie zawiera on jasnych gwiazd to ich charakterystyczne nagromadzenie zawsze pięknie prezentuje się pod ciemnym niebem z dala od miejskich świateł. Można je wtedy obserwować okiem nieuzbrojonym, pięknie prezentują się również w lornetce. Gwiazdozbiór zawiera aż 8 obiektów z katalogu Messiera. Jeśli dysponujemy teleskopem warto skierować go na choćby jedną z galaktyk. Każda warta zobaczenia, niezależnie czy bedzie to M 88, M 91, M 99 czy jeszcze inna. My dzisiaj zerkniemy na tę oznaczoną jako M 64 nazywaną też galaktyką Czarne Oko.

 

                                          Galaktyka M64 fot. Hubble Space Telescope, obróbka Judy Schmidt (CC BY 2.0)

 

Ta piękna galaktyka spiralna oddalona jest od nas o około 17 milionów lat świetlnych i jest mniej więcej dwukrotnie mniejsza niż nasza Droga Mleczna. Duże ilości pyłu w jej dobrze rozwiniętych ramionach spiralnych częściowo przysłaniają jasne jądro. W jej centrum istnieje obszar, który jak się okazało obraca się w przeciwnym kierunku niż reszta M 64. Prawdopodobnie jest to efektem zderzenia w przeszłości z inną mniejszą galaktyką. Skutkuje to szybkim tempem tworzenia się nowych gwiazd, szczególnie na granicy tych dwóch przeciwnie obracających się obszarów. Wszystko to wpływa na niezwykły obraz nadając M 64 charakterystyczny wygląd.

 

Zostańmy jeszcze na moment w temacie galaktyk. Pod dyszlem Wielkiego Wozu znajduje się niewielki gwiazdozbiór Psów Gończych, w którym wyraźnie wybijają się jedynie dwie gwiazdy. Miałyby one przedstawiać dwa gwiezdne psy – Asteriona i Charę. Dziś ta jaśniejsza, czyli Alfa Canum Venaticorum nosi nazwę Cor Caroli i znana jest z tego, że ma niesamowicie silne pole magnetyczne, około 5000x silniejsze od ziemskiego.

 

Mieliśmy jednak zostać jeszcze przy galaktykach. Dlatego przed nami kolejny z obiektów katalogu Messiera – galaktyka M 106. Znajdziemy ją pomiędzy Betą Psów Gończych a gwiazdą Phecda – jedną z tych, które tworzą asteryzm Wielkiego Wozu (dokładniej jego "przednie koło"). M 106 jest dużą galaktyką, prawdopodobnie nieco większą niż nasza Droga Mleczna. Zalicza się ją do galaktyk Seyferta typu II, które charakteryzują się m.in. jądrem o dużej jasności. W jej centrum wykryto supermasywną czarną dziurę o masie prawie 40 milionów mas Słońca, czyli około 10x bardziej masywną niż czarna dziura znajdująca się w centrum Drogi Mlecznej. Poniżej piękny obraz M 106, na który składają się zdjęcia w świetle widzialnym oraz w podczerwieni:

 

Galaktyka M 106 fot. NASA, ESA, the Hubble Heritage Team (STScI/AURA), and R. Gendler (for the Hubble Heritage Team). Acknowledgment: J. GaBany (Public domain)

 

Nocne niebo to oczywiście nie tylko galaktyki. Ludzie przez większość historii mogli obserwować tylko okiem nieuzbrojonym. Warto posłużyć się też zwykłą lornetką, która poszerzy nasze możliwości. Wcale nie musimy kupować teleskopu. Szczególnie na początku. Temat kupna pierwszego teleskopu zresztą jest skomplikowany, gdyż nie ma czegoś takiego jak teleskop uniwersalny... Zwykle lepiej właśnie rozpocząć przygodę od dobrej lornetki (zamocowanej na stabilnym statywie). Przypomnimy też, że więcej na ten temat można przeczytać w naszym Poradniku Młodego Astronoma...

 

Z gwiazd wiosennych na myśl od razu przychodzi Arktur w Wolarzu, czy Spika w Pannie. Z Denebolą w Lwie i Cor Caroli w Psach Gończych, wszystkie tworzą znany wiosenny asteryzm - Diament Panny. Pierwsza z nich, czyli Arktur (Alfa Boötis), to pomarańczowy olbrzym o około 25x większej średnicy, niż nasze Słońce. Jest najjaśniejszą gwiazdą nieba wiosennego, a czwartą w ogóle na całym niebie (wliczając układ Alfa Centauri). Oddalony jest o 36,7 lat świetlnych od nas, więc w skali galaktyki leży blisko. W odległości około 5 stopni kątowych od Arktura znajdziemy gwiazdę Muphrid (Eta Boötis). Ciekawostką jest fakt w przestrzeni kosmicznej obie gwiazdy oddalone są od siebie o około 3,3 roku świetlnego. Jest to więc podobna (nawet nieco mniejsza) odległość jaka dzieli nas od najbliższego nam układu Alfa Centauri (4,37 roku świetlnego).

 

                                            Arktur w gwiazdozbiorze Wolarza (grafika Michał Kata)

 

Te gwiazdy odnajdziemy bez problemu, ale jest wiele ciekawych gwiazd, które bardziej kryją się przed naszym wzrokiem. Jedną z nich jest z pewnością znajdująca się w Psach Gończych gwiazda o zapadającej w pamięć nazwie "La Superba". Nazwę zawdzięcza XIX-wiecznemu włoskiemu astronomowi Angelo Secchi. Nazwał ją tak będąc pod wrażeniem jej pięknego czerwonego koloru. Jest ona gwiazdą zmienną półregularną i gwiazdą węglową, w której atmosferze znajduje się więcej węgla niż tlenu. Choć to jedna z najjaśniejszych gwiazd tego typu, rzadko jest dostrzegalna gołym okiem. Jednak w lornetce znajdziemy ją bez problemu. Olbrzym ten, zdecydowanie większy od Słońca (o około 350x większym promieniu), znajduje się w odległości około 760 lat świetlnych od nas i emituje stosunkowo niewiele promieniowania w świetle widzialnym, za to bardzo dużo w podczerwieni.

 

                                       Wizja artystyczna gwiazdy La Superba (grafika Michał Kata)

 

Gdzie jej szukać? Szukaliśmy wcześniej galaktyki M 106 w gwiazdozbiorze Psów Gończych. Wykorzystywaliśmy do tego m.in. gwiazdę Chara. Powróćmy zatem raz jeszcze do niej i połączmy ją w wyobraźni linią z charakterystycznym układem podwójnym gwiaz widocznym gołym okiem w dyszlu Wielkiego Wozu – Mizarem i Alcorem. Mniej więcej w 1/4 od gwiazdy Chara, około 4° i 33' od niej znajdziemy La Superbę. Będzie miała charakterystyczny pomarańczowo-czerwony kolor. Wystarczy chwycić za lornetkę i skierować w ten obszar, na pewno ją znajdziemy.

W maju powinniśmy mieć też okazję oglądać przeloty Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) nad naszymi głowami. Na początku maja będzie to raczej w środku nocy lub nad ranem, ale już od mniej więcej połowy miesiąca przed godziną 23 Stacja będzie wyłaniać się zza widnokręgu w okolicach zachodu, by przez kilka minut przemierzać niebo opadając następnie w kierunku geograficznego wschodu. Widoczna jako jasny punkt szybko przemierzający nieboskłon. Może się zdarzyć, że w pewnym momencie obserwacji, Stacja nagle zniknie jakby ktoś ją "zgasił". W rzeczywistości wleci ona w cień Ziemi co skutecznie odetnie odbijane przez ISS w naszym kierunku światło słoneczne.

 

                                     Międzynarodowa Stacja Kosmiczna fot. NASA (Public domain)

 

Dokładny czas i miejsca gdzie Stacja będzie się pojawiać warto sprawdzić kilka godzin wcześniej. W dłuższej perspektywie czasy mogą się różnić na tyle, że przegapimy kilkuminutowy zazwyczaj przelot. Na szczęście w sieci znajdziemy wiele narzędzi umożliwiających śledzenie ISS. Obecnie NASA chciałaby umożliwić działanie ISS do roku 2030, ale ze względu na napiętą sytuację geopolityczną nie ma pewności, czy rzeczywiście tak będzie. Stąd warto jej przeloty śledzić, póki to jeszcze jest możliwe.

 

To oczywiście tylko subiektywny wybór zjawisk czy obiektów jakie możemy w maju zobaczyć. W rzeczywistości niebo oferuje ogromną swobodę wyboru i może być on oczywiście zupełnie inny i nie mniej ciekawy. Takich obserwacji, ciekawych, wszystkim życzymy, jednocześnie zapraszając na pokazy w naszym Planetarium EC1 w Łodzi.

 

 

 

Przygotował: Maciej Kawczyński.